Zamość - podwórkowy szlak wielu kultur

"Zamość - podwórkowy szlak wielu kultur" Patio, atrium, wirydarz, dziedziniec - słowa te budzą skojarzenie ze słoneczną Hiszpanią, starożytnym Rzymem, niedostępnym tajemniczym ogrodem czy reprezentacyjną częścią budownictwa świeckiego lub sakralnego z nieodłącznymi krużgankami lub loggiami. Przy odrobinie wyobraźni widzimy tam studnie, fontannę, sadzawkę z rybami, rzeźby i ogród z pachnącymi ziołami. Niekiedy przesuwające się postacie mnichów w tajemniczych habitach lub walczących rycerzy. Czasami bogatego kupca, który w zaciszu swojego domu myśli o wielkich sprawach. Jeżeli usłyszymy słowo podwórko to najczęściej nasze skojarzenia biegną do dzieciństwa nieustannych zabaw, ciągłych nawoływań mam, kłótni koleżanek, specyficznego zapachu i brudu, ważnych decyzji. "Wszystko tam pachnie ciałem, oddycha i chlapie się przy studni"- pisała o zamojskich podwórkach Roma Kowalicka, nieżyjąca już legenda Zamościa, która sama, wychowana na Podkarpiu, związana z nim była niemal organicznie. Tej przestrzeni naznaczonej śladami stóp w dziewczyńskich sandałkach poświęciła tomik wierszy „Podwórko”. Podwórka od zawsze były „lewą stroną” Zamościa. Powstawały, równolegle z pięknymi rynkowymi kamieniczkami. W podwórkowych chlewikach kwiczały przeznaczone na rzeź prosięta, gdakały grzebiące w poszukiwaniu robaków kury. Tu także po kątach pochowane były miejsca, gdzie nawet król zwykł chadzać piechotą. W podwórkowych kałużach taplały się i dzieci, i kocięta, obok kwitło codzienne życie sąsiedzkie. Za oknami wychodzącymi na podwórka rodziły się dzieci, z równie wielką siłą wybuchały romanse, co sąsiedzkie waśnie. Jeszcze kilka, kilkanaście lat temu na większość z nich strach było wejść. Brudne, zanieczyszczone przez okolicznych amatorów trunków z rodzaju „patykiem pisane” i psy, zasiedziałe przez kloszardów i podejrzane typy, obcym wysyłały jasny sygnał - wstęp wzbroniony. Obecnie zamojskie podwórka ubierane są w nowe szaty. Tynkowane, malowane, wykładane nowym brukiem - mają szansę na nowe życie. Tym razem także, z racji niezwykłej urody i historii. Nowe, piękne są znakomitym miejscem by zaprosić turystów na wędrówkę. Proponowany "Podwórkowy szlak wielu kultur" prowadzi przez wybrane podwórka wokół Rynku Wielkiego. Kolejność zwiedzania może być dowolna w zależności od czasu i zainteresowań..
Staszica 25
Zaczynamy od jednej z najstarszej kamienic, zwanej wzorcową, przy ul. Staszica 25. Kamienicę zaprojektował Bernardo Morando dla siebie i rodziny, budowlę zakończył zięć Moranda złotnik Abrachamowicz(1590-1612). Kamienica narożna trzytraktowa z wąską sienią na osi, w sieni pięć portali. Przez cały wiek XVII mieszkali potomkowie Moranda. W tym okresie na tyłach kamienicy znajdował się browar i mieszkanie piwowara. Podwórze tej patrycjuszowskiej kamienicy przypomina włoskie atrium ze studnią. Osoby zamieszkałe należały do elity zamojskiej. Wśród właścicieli najsłynniejszymi byli rektorzy Akademii Zamojskiej Marcin Fołtynowicz i Stanisław Niewieski. Stanisław Niewieski pochodził z Wielkopolskiej szlachty h. Nowina, dr filozofii i medycyny, administrator drukarni i asesor sądu ordynackiego. Znany wydawca zamojskich kalendarzy. Od 1672 do 1700 roku wydawał kalendarze w których umieszczał informację przyrodnicze, astronomiczne, krótkie utwory literackie i satyryczne. Osobno wydał "Gotowość rytmów" (Zamość 1695, 1698), 100 stronicowe dzieło zawierającą 490 epigramów. Autor dzieła "Opowieść o komecie w 1680", korespondował z astronomem Hewliuszem. Kalendarze i zebrane rymy zostały wręcz zaczytane, niektóre weszły na historii przysłów polskich np: "Pieniądze ludziom przyprawiają rogi" "Nie wie Pan Niewieski co zrobi Pan Niebieski" Na przełomie XVIII/XIX wieku mieszkał architekt Henryk Ittar. Obecnie znajduje się restauracja.
Staszica 23
Kamienicę tę zaprojektował B. Morando dla rodaka Franciszka Tellaniego. później stanowiła własność Zamoyskich. W 1657 roku podarowana przez Jana "Sobiepana" Zamoyskiego staroście radomskiemu Mikołajowi Podlodowskiemu. Na pocz. XVIII w. była rezydencją biskupa, od poł. XIX w. mieszkali potomkowie żydów sefardyjskich, Perecowie. Podobnie jak poprzednia, kamienica zbudowana z myślą o patrycjuszach zamojskich. Brak z podcienia przelotowej sieni. Na podwórko możemy dostać się przez kawiarnię "Padwa" z zachowanymi dekoracjami sklepień, (po stronie zachodniej znajduje się płycinowy ornament o takim samym układzie jak nieco późniejsze prezbiterium kolegiackie) lub wchodząc od ul. Żeromskiego. Podwórko opasane jest dookoła balkonami. Należy do najstarszych i do najmniej przebudowanych. To w tym domu u brata częstym gościem był Icchak Lejb Perec (1852-1915) światowej sławy pisarz. Pisał w języku polskim, hebrajskim i w jidisz. Podwórkowe klimaty zamknął w znakomitych pamiętnikach W dramacie symbolicznym "Nocą na starym mieście" akcję umieścił w scenerii zamojskiego rynku. Wszechstronną twórczość literacką i publicystyczną wydano w Nowym Jorku(1908-25) w 18 tomach.
Staszica 21,19
Kamienice te połączone są wspólnymi podwórkami. Powstały na przełomie XVI/XVII wieku. Układ mieszkań, komunikacja wewnętrzna i zewnętrzna z Rynkiem Wielkim i Rynkiem Wodnym dostosowane do potrzeb mieszkańców. Jedną z pierwszych była kamienica przy ul Staszica 21 wzniesiona ok.1590 roku przez Greka Manuela Masapeta, następnie należała do kupców szkockich Leysków i Bernych. Najzamożniejszy Jakub Berny przebudował ją. Z jego czasów powstał arkadowy portal z doryckimi kolumnami i zwieńczeniem kartuszowym wg. Jana Wolffa. Trzytraktowa z sienią na osi, piwnice wychodzą szyją pod Rynek. Portal kolumnowo - arkadowy, 4 portale w sieni (m. innymi z rozetą). Od podwórza w elewacji tylnej znajduje się loggia arkadowa. Sąsiednia kamienica dekorowana za czasów kupca Jana Kinasta z bogatymi sztukateriami autorstwa Jana Wolffa. Do podwórza prowadzi wąska przelotowa sień pomiędzy pomieszczeniami rozwiniętymi po obu jej stronach podobnie jak przy Staszica 19, 21, 25, 31. To tutaj swoje miejsce znaleźli miejsce przybysze z dalekiej Szkocji i Anglii, wpisując się twórczo w wielokulturowy Zamość XVI-XVII wieku. Szkoci pojawili się na ziemiach polskich w XVI wieku, przyczyną emigracji były względy religijne lub gospodarce, również pełnili funkcję zawodowych żołnierzy, (Jan Zamoyski na wyprawę połocką zaciągnął oddział piechoty szkockiej w liczbie 200 żołnierzy). Na przełomie XVI i XVII stulecia na terenach Polski przebywało od 20 000 do 30 000 Szkotów. Zajmowali sie głównie drobnym handlem, kramarszczyzną i tzw. norymberszczyzną, (niewyprawione skórki zwierzęce, liche sukno, wełna, tania galanteria metalowa , odzież). Działając poza korporacjami rzemieślniczo - kupieckimi, z czasem zaczęto nazywać te towary "szkockimi" a kramarzy "Szkotami". Spotykali się ze sprzeciwem władz miejskich widząc w nich konkurencję i zagrożenie dla przywilejów cechowych i handlowych. Asymilacja i zanik emigracji doprowadził do wygaśnięcia tej grupy narodowej w Zamościu na przełomie XVII/XVIII wieku. W poł. XVII wieku kolonia zamojska była trzecią co do wielkości i zamożności w Polsce po kolonii gdańskiej i krośnieńskiej. W XVII w. studiowało Akademii Zamojskiej ok. 44 studentów pochodzenia szkockiego i angielskiego.
Staszica 17
Kamienica zwana Reynebergerowska powstała pod koniec XVII wieku z wąską sienią na osi z czterema portalami w sieni. Z najstarszego okresu pochodzi dekoracyjna listwa z dzwonkowym motywem na sklepieniu pocienia i portal. W podwórzu zachowała się dawna łaźnia, półkolista ze stożkowym dachem. Wśród zmieniających się właścicieli kamienicy ważną rolę w historii miasta odegrała rodzina Margulesów zamieszkałych tu od od II poł. XIX wieku. Margules Szaja 1818-1878, kupiec żydowski, wielki patriota, był najzamożniejszym mieszkańcem Zamościa, pomagał najbiedniejszym w czasach głodu, dla powstańców styczniowych zakupił dużą ilość kożuchów i żywności, był dziadkiem Ignacego Margulasa, właściciela ziemskiego, społecznika, filantropa, prezesa Kasy Bezprocentowej. I. Margules wspierał budowę lotniska, dom starców i straż pożarną. Margules Jakub był architektem miejskim w latach 1928-1934. Pracował przy budowie elektrowni. Aresztowany w Ramach akcji AB siedział w Rotundzie, zmarł w zamojski szpitalu w 1942 roku.
Z podwórek przy ulicy Staszica przechodzimy do pierzei wschodniej Rynku Wielkiego. Wąską sienią udajemy się na patio tej kamienicy i sąsiedniej. Obie niegdyś należały do profesorów Akademii Zamojskiej: Szymona Piechowicza i Andrzeja Abreka
Kamienica Piechowicza
Powstała w końcu XVI, przebudowana po pożarze w I poł. XIX w. Zachował się ciekawy manierystyczny portal, którego archiwoltę zdobią rozety i pęki liści akantu. a spina je kartusz z herbem Rola. Takim herbem pieczętowali się późniejsi właściciele Kłossowscy, być może oni "przeredagowali" kartusz. Przed renowacją w narożu tylnej oficyny wmurowane był 2 kule armatnie z oblężenia szwedzkiego. Piechowicz Szymon, 7-krotny rektor AZ, lekarz, filolog, aptekarz. (oprócz pracy w Akademii, przetłumaczył, wybrał i wydał antologię sentencji z dzieł Cycerona. Kłossowski Karol (1817-1890) aptekarz, w Zamościu od 1850 prowadził aptekę. Działał w licznych organizacjach społecznych między innymi w radzie dwu szpitali. Czynnie uczestniczył w powstaniu styczniowym. Jego apteka pełniła rolę "banku narodowego" realizując obligacje Towarzystwa Dobroczynności, sfinansował restaurację kolegiackiego ołtarza MB Łaskawej, przekazywał zbiory do Ossolineum. Aptekę odziedziczył syn Zdzisław. Zdzisław (1853-1919) studiował na Uniwersytecie Warszawskim. W 1899 roku otworzył laboratorium miejskie. Był delegatem na IX Kongres Farmaceutyczny w Paryżu (1900r.). został członkiem rzeczywistym Międzynarodowego Kongresu Farmaceutów jak i innych organizacji farmaceutycznych, był inicjatorem budowy Domu Centralnego, członkiem korespondentem PTK w Warszawie. pisał do Kroniki Powiatu zamojskiego. . W podwórzu znajdowała się zmywalnia i wozownia. Z sieni prowadziły dwa wejścia, jedno do izby ekspedycyjnej, drugie dla personelu, Z trzeciego pokoju od podcieni prowadziły schody na piętro. Za laboratorium w izbie tylnej znajdowała się maszyna sprowadzona z Paryża (1866) w której przygotowywano wodę gazowaną. W piwnicy gromadzono zapasy syropów, na strychu suszono zioła. W 1890 Zdzisław Kossowski zorganizował laboratorium do badania środków spożywczych pod nazwą Stacja Higieniczna Miejska. Laboratorium prowadził społecznie. W kamienicy tej mieszkała Halina Rogińska przed wyjazdem do Krakowa (1959) tam pracowała nad Balladyną wystawianą w Teatrze Ziemi Zamojskiej.
Wychodząc z sąsiedniego podwórza w którym działał pierwszy z Zamościu sklep winno - kolonialny Grzelińskich i Matei dochodzimy na ulicę Bazyliańską. Następnie kierujemy się na rozległe podwórza przy ulicy Grodzkiej, gdzie prawdopodobnie z żalem na swoich kolegów kopiących piłkę spoglądał Marek Grechuta, grając na fortepianie.
Zgodnie z przywilejem Jana Zamoyskiego z 30 kwietnia 1585 roku Ormianie mogli osiedlać się w murach obronnych Zamościa, posiadali wszystkie prawa i przywileje, jaki i inni mieszkańcy miasta. Jak wylicza przywilej przybyli z; Kaffy, Tochatu, Persiej, Kapadocji, cezar-Augusty, Asyriey, Sysu, Cezarei, Stangurii, Akwilei, Tołgoranu, Erywanu, Karmadanu, Padszan, Paperony i innych Większej i Mniejszej Armenii... Patrząc z perspektywy Rynku Wielkiego,widzimy, że kamienice w pierzei wschodniej nie są tak kolorowe i bogate w dekoracje, jak sąsiednie przy ratuszu. Ich urodę odkryjemy idąc podcieniami, wchodząc do sień i pomieszczeń na parterze, szukając muru attyk ukrytych w elewacjach I piętra, zachowanych małych kamiennych obramowań okiennych, inskrypcji w języku ormiańskim. Mieszkańcy tych kamienic przybyli do Zamościa wraz z przywilejem wydanym przez Jana Zamoyskiego. Odrobina informacji o ich samych pozwoli wejść w niezwykły świat przybyszów ze Wschodu.
Rynek Wielki 10
Pierwszym właścicielem był Ormianin Murat Jakubowicz, który otrzymał w 1585 roku przywilej wyłączności na wyrób i sprzedaż dywanów tureckich (kurdybanów) i safianów (cienka, miękka i mocna skóra koźla lub barania wyprawiona garbnikami roślinnymi, barwiona) na 20 lat. Następnymi właścicielami była rodzina Owanisowiczów, następnie mieszkali Koziołłkowiczowie, przed 1939 mieszkali Żmindowie. Zachował się niezwykły zapis w kontrakcie przedślubnym, czyli krorongu pomiędzy Marianną Owaniszowiczówną a Janem Bartoszewiczem, w którym ojciec panny młodej nie tylko omawiał sprawy materialne, ale zobowiązywał przyszłego zięcia do uzyskania doktoratu w ciągu roku, a jeżeli nie, to miał przedstawić dokumenty uzasadniające brak doktoratu. Mimo przedstawionych dokumentów traciłby i tak wadium w wysokości 200 zł.
Rynek Wielki 12
Dom Ormianki Tobiaszowej, później Tobiasza powstał na przełomie XVI/XVII wieku pod koniec XVII w. własność Arakiełowiczów Zachariasz Arakiełowicz przybył do Zamościa 1685 roku, wtedy też został ławnikiem, pospólstwo ormiańskie wystąpiło przeciwko niemu, dopóki nie przedstawi swojego listu urodzenia. Z przedstawionego listu urodzenia wynikało, że Zachariasz pochodzi z ormiańskiej rodziny osiadłej w koloni jazłowieckiej eo nomine Arakieł. Do tego przedstawił pismo księdza ze Stanisławowa w którym zaświadczał o pobycie rodziny w Stanisławowie gdzie zmarł ojciec Zachariasza Małchas Arakieł, trzeci dokument pochodził z gminy stanisławowieckiej , która zaświadczała, że ojciec Zachariasza służył jako żołnierz przy Andrzeju Potockim. Po takich referencjach mógł bez przeszkód zostać wójtem ormiańskim. Interesowały jego aspekty prawne gmin ormiańskich. W 1694 roku zajmował się wraz z innymi wybranymi osobami konfrontacją statutu Ormian używanego we Lwowie i Zamościu. Być może przyjazd do Zamościa Zachariasza spowodowany był małżeństwem z córka zamojskiego złotnika, która w posagu wniosła 2000 zł zabezpieczonego na domu kupieckim Kirkorowiczów znajdującym się Rynku Głównym. Zachariasz Arakiełowicz pisał kronikę, która zaczyna się 17 czerwca 1689 roku od opisu pogrzebu Marcina Zamoyskiego (cztery lata po przybyciu do Zamościa), a kończy się w 1725 roku. Opisy dotyczą nie tylko Zamościa, ale i Lwowa, do którego często podróżował w sprawach kupieckich i prawnych.
Rynek Wielki 14
Kamienica zwana Autunowiczowską. Do pocz. XVIII wieku należała do rodzin ormiańskich. W tej kamienicy na parterze znajduje się inskrypcja w języku ormiańskim "Pobłogosław Boże ten dom i wszystkich jego mieszkańców. Amen" (J. Kowalczyk: Przewodnik, Zamość 1995, s.57). W parterze odnajdziemy renesansowy portal z warsztatu samego mistrza Barnarda Moranda. Inskrypcja i kartusz z inicjałem ormiańskim w sąsiedniej kamienicy są niezwykle cennymi znakami pisma ormiańskiego w Zamościu. Rynek Wielki 16. Wchodząc z podcienia do kamienicy zwana Tatułowiczowską wita nas półkolisty profilowany portal z rozetami oraz inicjałem ormiańskim WAK - Wartensa Kerimowicza w kartuszu, wewnątrz duża izba o dekoracji stiukowej na sklepieniu. Obecnie znajduje się tam wyjatkowa księgarnia kawiarnia "Efemeros". Tutaj oprócz dobrej książki i dobrej kawy możemy "chłonąć jak cisto aromat południa i tęsknić za żarem słońca". Miejsce to związane z książka jest od samego początku, bo według niektórym badaczy historii kultury Ormian to syn Murata Kerimowicza założył we Lwowie pierwszą drukarnię ormiańską kupując od Krzysztofa Wolbramczyka matryce. Sam Krzysztof Wolbramczyk przybył do Zamościa aby objąć funkcję typografa drukarni Akademii Zamojskiej. W drukarni lwowskiej ukazał się pierwszy druk w 1616 roku "Psałterz Dawida".
Wszystkie te kamienice miały bramy wjazdowe od ulicy tylnej, wszystkie też miały większe lub mniejsze bramy przelotowe. Na parterze mieściły się sklepy, dalej ciemne kuchnie, w środkowym trakcie - klatki schodowe, w trakcie tylnym duże izby. Na piętrze zazwyczaj duża izba z alkierzem. Wchodząc do podwórza tych kamienic od stront ul. Ormiańskiej lub Bazyliańskiej znajdziemy pięknie odrestaurowane podwórko, w których w sezonie letnim odbywają się koncerty i spektakle. Podwórko bez przesady możemy nazwać ormiańskie, bo w tej części pierwsze kamienice wznosili Ormianie, czego ślady widoczne są szczególnie w kamiennych obramowaniach i inskrypcjach.
Gmina ormiańska. Hotel Renesans
Nad całością spraw związanych z życiem codziennym Ormian i ich organizacją czuwała gmina ormiańska. W Zamościu podejmowała również decyzje o finansowanie budowy kościoła, szkoły, szpitala. Ustalała wysokość darów i ofiar na rzecz stolicy kościoła w Eczmiadzyniu. Urzędnicy gminy mogli jednocześnie piastować urząd ormiański i miejski. Obowiązywała przysięga wójta składana we wszystkich gminach ormiańskich: "Ja NN przysięgam Panu Bogu Wszechmogącemu, Ojcu i Synowi i Duchowi świętemu, Najświętszej Marii Pannie Matce Bożej, Ojcu memu świętemu Grzegorzowi Oświecicielowi i wszystkim święty pańskim być posłusznym z moją gminą królowi, staroście lub dziedzicowi miasta i rozkazom biskupa lub proboszcza miejscowego. obiecuje być wiernym i gminę dla dobra miasta powiększyć, oprawa onego w całości zachować i wszystkie procesa dobrze wyprowadziwszy, sprawiedliwy dekret wydać według mego sumienia, bez przekupstwa i oglądania się na osoby. A gdybym tej przysięgi nie dotrzymał, niech mnie skarze prawdziwy sad boski i niewinna męka Chrystusa w tem i przyszłym życiu". Teren zajmowany przez gminę ormiańską składał się z dwu połączonych bloków na przedłużeniu ulicy ormiańskiej wzdłuż murów obronnych podzielony na trzy części. W środkowej wzniesiono kościół, południowej plebanie i budynki pomocnicze, północnej szpital i cmentarz. Obecnie na tym miejscu znajduje się hotel "Renesans" na dziedziniec, którego serdecznie zapraszamy. Wybory urzędu ormiańskiego w Zamościu, wójta i ławy, odbywały się corocznie w piątek wstępny wielkiego postu, w domu wójta. Kadencja wójta trwała rok. Ławników wybierano przez patrycjat i reprezentantów pospólstwa. Przywilej na utworzenie gminy z własnym sadem i prawem prowadzenia szynków otrzymali w 1589 roku, gmina ormiańska przetrwała do 1738 roku, kościół zamknięto w 1786 roku wtedy też doszło do likwidacji fundacji ormiańskiej w mieście. Oddzielne miejsce w autonomii gminy zajmowali szafarze. Pod ich opieka znajdowały się fundusze kościelne, którymi nie mogli dysponować bez zgody wójta ławy i erespohanów (wybierani starsi kościelni). Elekcja szafarzy odbywała się w chucu, czyli w siedzibie sądu duchownego. W elekcji brał udział wójt, ławnicy i pospólstwo. Sad duchowy w Armenii miał szerokie kompetencje. Rozstrzygał przede wszystkim w sprawach rodzinnych: czuwał nad umowami przedślubnymi, zaręczynami, rozwodami, opieką nad nieletnimi łączne z orzekaniem w sprawie dziedziczenia i podziału majątku, sprawami kościelnymi.. Z informacji zebranych przez prof. Mirosławę Zakrzewską - Dubasową głównie w oparciu o Acta Armenica Zamoscensia zgromadzone w WAPL wynika, że w Zamościu istniał chuc, który rozstrzygał sprawy rodzinno - kościelne w obecności wójta, ławników oraz pospólstwa.
Kościół ormiański
Przywilej Jana Zamoyskiego z 1585 roku dawał Ormianom prawo do posiadania własnej świątyni. Pierwszym proboszczem był ks. Kałast, który wybudował kościółek drewniany. Od 1623 roku zaczęto zbierać składki na budowę kościoła murowanego. Znakomita większość zebranych funduszy pochodziła z fundacji Wareresa Kirkorowicza co upamiętniała tablica łacińska nad bramą w murze otaczającym kościół. Uroczyste położenie kamienia węgielnego miało miejsce 25 maja 1626 roku przy udziale ks. Melchisedeka, legata z Eczmiadzynu i dwóch biskupów. Świątyni nadano wezwanie Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Prace zakończono w 1633 lub 1635, uroczysta konsekracja odbyła się 1645. Kirkorowicz ufundował również pięć kamienic, z których dochód miał być przeznaczony na potrzeby parafii. Wielki pożar z 1672 roku zniszczył znacznie kościół jak i sąsiedzkie domy, uszkodził również dzwony. Kościół z trudem odbudowano, kamienice z fundacji Kirkorowicza już nie. Zaczęły występować trudności handlu ze Wschodem, zmniejszyła się też liczba Ormian. Trudną sytuację Ormian nie zmieniło też przystąpienie kościoła ormiańskiego do unii z kościołem katolickim w 1665 roku. Kolejny pożar w 1704 roku, po którym starsi, wójt gminy i burmistrz Zamościa zwrócili się do lwowskiego arcybiskupa z prośba o możliwość sprzedania sreber kościelnych, gdyż "gmina zamojska jest już nieliczna i zubożała, nie jest w stanie udźwignąć ciężaru odbudowy świątyni". Ze sprzedanych sreber i składek wykonano remont kościoła, w 1710, który przetrwał do kasaty w 1802 roku. Gmina natomiast została zniesiona w 1738 roku i już się nie odrodziła. Po kasacie wyposażenie zostało rozproszone po okolicznych kościołach a budynek zakupił Stanisław Kostka XII ordynat, który podarował miastu. Służył on czasami jako miejsce do przedstawień teatralnych. W okresie Księstwa Warszawskiego dokonano inwentaryzacji pomiarowej i szacunkowej dzięki temu zachowały sie szkice pomiarowe jak i szkice przedstawiające adaptacje budynku na potrzeby twierdzy. Ostatecznie zrezygnowano z przebudowy kościoła. Mury rozebrano w latach 1826-27. Zostały fundamenty z kryptami, które uległy zniszczeniu w czasie budowy hotelu w 1968 roku . Kościół był budowlą orientowaną z fasadą ku ulicy Ormiańskiej. Fundamenty wykonane z kamienia łamanego. Dwie krypty (w prezbiterium i transepcie) były przesklepione cegłą, ściany murowane cegłą obciągnięte tynkiem. Świątynia o długości 26 metrów z wydatnym transeptem, zbudowana na planie krzyża łacińskiego z krótkim prezbiterium siedmiobocznym i wieżą przy korpusie nawowym. Na zewnątrz w bryle kościoła uwydatniała się smukła wieża przy fasadzie, ośmioboczny tambur z ostrosłupowym dachem kryjącym kopułę nad transeptem, smukłe szczyty wieńczące fasadę i ramiona transeptu. Starannie opracowany był kamienny portal główny w fasadzie z dwoma kolumnami toskańskimi. Wieża przy kościele służąca za dzwonnicę była ośmioboczna trzy kondygnacyjna, dołem kwadratowa. Kościół był rozmierzony od wewnątrz. Długość wnętrza wynosiła 40 łokci (1 łokieć 59,5cm.) na nawę 20 łokci, transept - 10, prezbiterium - 10. Ramiona transeptu miały 8 łokci szerokości i 4 długości. Wysokość transeptu z tamburynem wynosiła 28 łokci. Całkowita wysokość wynosiła 40 łokci.
Szkoła ormiańska
O szkołach parafialnych i naukach tam pobieranych nie ma wielu źródeł. Wiadomo tylko, że szkoły parafialne były w Zamościu, Lwowie, Jazłowcu. Ormianie byli narodem, który cenił naukę. W źródłach często podkreśla się ich zdolności językowe i matematyczne. Umiejętność ta była wręcz konieczna z powodu częstego przemieszczania się i prowadzenia ożywionej działalności handlowej. Wielu z nich pełniło różne funkcje poselskie. Wśród osób wędrujących sprawach pielgrzymkowych, handlowych, naukowych i poselskich był Symeon Zamojszczyk znany jako Symeon Lehaci zwany także Symeonem Polskim. Symeon Zamojszczyk urodził się w 1584 roku w Zamościu, był synem Ormianina, który przybył z Kaffy Marinosa Mahdesa. W Zamościu przebywał przez 20 lat, tutaj pobierał pierwsze nauki, po czym udał się do Lwowa skąd wybrał się w wędrówkę, która trwała 12 lat. Rezultatem tej podróży była napisana przez niego "Kronika podróży", wydana w 1964 roku w języku rosyjskim. Wśród wędrówek droga wiodła przez Mołdawię do Jassy, Stambułu gdzie przepisywał księgi biblijne, następnie odwiedzał skupiska Ormian w Efezie, Nikomedii, Smyrnie. W 1611 roku wyruszył przez Wenecję do Rzymu przyjęty na audiencji przez papieża Pawła V. Na wędrówkę wyruszył w kwietniu następnego roku dotarł do Smyrny i Tire, udał sie do: Bursy, Merzifonu, Tokatu, Sivasu, Harputu, przekroczył Eufrat dotarł między innymi do Hazar. W 1615 roku wrócił do Stambułu tam przez rok kopiował książki zbierając fundusze na podróż do Palestyny. Wyruszył w sierpniu 1616 roku w ormiański Nowy Rok przybył do Betlejem. W maju 1617 roku udał się w drogę powrotną do Polski przez Damaszek, Aleppo, Cezareę, Stambuł, Mołdawię do Lwowa. Do rodzinnego Zamościa przybył 1619 roku. W 1624 roku przeniósł się do Lwowa, gdzie podpisał umowę z gminą ormiańską na prowadzenie szkoły. W szkołach parafialnych uczono języków wschodnich i zachodnich, sztuki pisania ozdobnego, matematyki. Wśród opisów gmin ormiańskich uderzająca jest też duża znajomość prawa. Umiejętność ta była konieczna chociażby ze względu na częste konflikty kupieckie wśród samych Ormian jak i zamiłowaniem do pieniactwa. Wyczyny te często kończyły się sprawami sądowymi prowadzonymi w poszczególnych ośrodkach zamieszkałych przez Ormian. Ciekawą sprawą jest to, czy wiedzę prawniczą zdobywali w swoich szkołach czy w polskich uczelniach? W przypadku Zamościa funkcję uczelni o wysokim poziomie nauki prawa pełniła Akademia Zamojska, w której Ormianie nie tylko studiowali, ale też pełnili funkcje profesorskie.
Opracowała: Maria Rzeźniak





Proszę czekać...